Google Translator

poniedziałek, 22 lipca 2013

Każdy ma takiego batmana na jakiego zasłużył

Jajo, a w środku...
Na pewnym muzycznym wyjściu w góry, o którym innym razem, poznałem świetnych ludzi. A ludzie, nawet ci świetni, się starzeją. A starzejąc się zdarza im się raz na czas mieć urodziny. Nawet, jeśli taki ktoś poza byciem świetnym człowiekiem bywa również świetnym Batmanem, czy Tyranozaurusem Rexem. Taki właśnie jest Matełko, który obchodził ostatnio urodziny i dla którego zrobiłem drobny prezent.

Wspomniany wyżej Matełko jest członkiem przeniesamowitej kapeli o chwytliwej nazwie Sekcja Muzyczna Kołłątajowskiej Kuźni Prawdziwych Mężczyzn z Olą, z której twórczością musi się zapoznać każdy, kto już stracił zdrowy rozsądek. Ale o Kuźni innym razem również.

Coś jakby skrzydła?
Kojarząc zamiłowanie Matełka do Batmana od początku wiedziałem, że prezent urodzinowy będzie z Batmanem związany. Pomysłów, które miałem nie opiszę, bo może się przydadzą innym razem. To, co w efekcie zrobiłem powstało w sposób, który uwielbiam - spojrzałem na dwa kawałki drewna, które miałem z podobrazia starego i w ich ostrych końcówkach od razu zobaczyłem kształt znaku Batmana z filmu The Dark Knight.

The Dark Knight
Widziałem, że proporcje są trochę rozwalone, bo te drewienka są dość długie, jak na ich wysokość. Chwilę się zastanawiałem, czy nie skrócić ich, żeby dokładniej oddać kształt oryginału, ale jednak uznałem, że ta dysproporcja też będzie zacnym elementem całości.

Bat-znak in progress
Oczywiście już chwilę po tym spostrzeżeniu wiedziałem, co trzeba zrobić - narysowac odpowiedni kształt i wyciąć zbędne fragmenty z obu kawałków. Muszę przyznać, że kiedy zamazałem ołówkiem kawałki, które mam wyciąć wyglądało to całkiem nieźle. Zastanawiałem się chwilę, czy lepiej zamalować na czarno sam znak, czy właśnie części do usunięcia, ale postanowiłem, że znak pozostanie koloru drewna.

Niech żyje chwytak!
Niestety w trakcie wycinania trochę z zarysowanych kształtów się zgubiło, bo ta piłka ma dość elastyczny brzeszczot i obracanie jej przy cięciu nie sprawiało, że i ostrze się obracało. Stąd wyszło trochę kantów, i ogólnie trochę się popsuł "dizajn". Potem jeszcze starałem się to trochę poprawić, ale nie wyszło najlepiej niestety, a zapasowych materiałów pod ręką nie miałem.

Gotowy, bat-znak
Kiedy już poprawiałem krawędzie niestety trochę "łebka" jednej części urwałem, przez co musiałem wcinać się głębiej, żeby tam głowę zrobić na nowo. Podobnie wyszło z ogonem, więc w efekcie proporcje wyszły jeszcze bardziej zaburzone i  produkt końcowy wyszedł jakoś dziwnie spłaszczony. No ale cóż, wolałem już nie kombinować, żeby bardziej nie zepsuć.

Batozaurus w swoim jaju
Nawiązując do początkowych akapitów, postanowiłem połączyć w tym prezencie Batmana z dinozaurami. Tak też w rezultacie obie połówki wylądowały w Kinder Niespodziance. Początkowo mnie zmartwiło, że nie mieszczą się tak po prostu w środku, ale prawie od razu dotarło do mnie, że to tak na prawdę świetnie. Bo tak oto powstało jajo wykluwającego się właśnie Batozaurusa!

Gotów do wyjścia
Żeby było śmieszniej, to tak mi się ułożyły skrzydła, że wystając z tego jajka wyglądają jak dziub, więc jeśli już się ktoś spodziewa czegoś dziwnego w środku, to sądzę, że widziałby prędzej coś ptakopodobnego. No ale cóż, nie tym razem, ale kto wie jakie dziwne pomysły jeszcze podsunie mi świat.

Po podpisaniu jaja i zamknięciu w nim Batozaurusa postanowiłem jeszcze całość zapakować, żeby nie było od razu widać prezentu. Zawinąłem więc całość w filc i przewiązałem rzemykiem. I taki oto był efekt końcowy całej tej akcji i tak jajo Batozaurusa zostało wręczone solenizantowi. Wszystkie zdjęcia z procesu twórczego klasycznie już w albumie na Picasie.

Prezent drobny, abstrakcyjny i głupawy. Teoretycznie nie wnosi nic do życia. Ale Matełko się śmiał jak go zobaczył i pokazał innym, żeby sobie zobaczyli i też mogli złożyć sobie tę nową "zabawkę". Więc cel został spełniony. Czasem danie komuś powodu do śmiechu jest najlepszym, co można dać.

"Na świecie nie ma nic piękniejszego od pobudzania ludzi do śmiechu." - Marcel Achard

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz